Drukuj
Odsłony: 915

 

Kilka optymistycznych zdań dla naszych reprezentantów od arcymistrza Jacka Gdańskiego

(Materiał ze strony internetowej Polskiego Związku Szachowego)

 

 

Gdanski
arcymistrz Jacek Gdański

 

Skład męskiej drużyny został istotnie odmłodzony w stosunku do turnieju w Tromso w 2014 r. Zabrakło doświadczonego Grzegorza Gajewskiego oraz Bartosza Soćko, który w zmaganiach będzie uczestniczył z pozycji trenera. Ich miejsca zajęli: wicemistrz Polski Kacper Piorun oraz Dariusz Świercz – zawodnicy młodsi, a równocześnie wyżej notowani na światowej liście rankingowej. Polacy, ze znakomitym Radkiem Wojtaszkiem na pierwszej szachownicy, rozstawieni są z rekordowo wysokim, siódmym numerem, a zatem przed takimi szachowymi potęgami, jak Anglia, Węgry czy Indie. Przypomnijmy: po II wojnie światowej ostatni raz gościliśmy w pierwszej dziesiątce 34 lata temu (!), zdobywając na olimpiadzie w Lucernie siódme miejsce. Jeżeli atmosfera w drużynie będzie dobra, zawodnicy nie miną się z formą i nie zabraknie im odrobiny turniejowego szczęścia (element bardzo ważny w „szwajcarach”) Polska może być poważnym pretendentem do walki o medal.  Liderką Pań po raz kolejny będzie Monika Soćko, największa niewiadoma to młodziutka Mariola Woźniak. Panie startują z dziewiątej pozycji; w powojennej historii dwukrotnie (w 1980 oraz w 2002 r.) zdobywały olimpijski brąz. W tym roku nie będzie łatwo ten sukces powtórzyć – faworytki (Rosja, Chiny, Ukraina) grają w bardzo silnych składach – jednak zaciętość i waleczność, czyli cechy niezbędne do sukcesu – tradycyjnie towarzyszą naszym zawodniczkom. I nie zapominajmy o dopingu – wsparcie kibiców bardzo wzmacnia wiarę w siebie, nawet najlepszych zawodników.